0

Jak jedziecie do Transylwanii samochodem, to polecam trasę przez Transfogarską. No, ale tylko latem, bo zimą zamknięta. Widoki mega, a na szczycie — zamek Poenari. Bilet niestety kosztuje 20 lei, ale warto. I zabierzcie kanapki, bo ceny w knajpach tam do 50 lei za obiad. No, a w Sighisoara — uwaga na parkingi, drogo jak nie wiem co. Lepiej zaparkować trochę dalej i podreptać. #transylwania #roadtrip #rumunia

0

Czy kiedykolwiek myśleliście o rzuceniu wszystkiego i wyruszeniu do miasta, które na mapie turystycznej Polski jest niedocenione? No to Lublin was zaskoczy, jak koleżanka, która nagle postanawia nauczyć się flamenco! Od razu po wyjściu z autobusu na dworcu PKS (bilet z Warszawy to około 40 PLN) poczułem ducha historii. Pierwszą rzeczą, którą warto ogarnąć, to spacer po Starym Mieście. Nie zapomnijcie wstąpić do Teatru Stary na Jezuickiej 18 — bilety zaczynają się od 25 PLN. Lublin nie krzyczy kolorowymi neonami, ale raczej cichym urokiem uliczek pełnych artystów i muzyków.

Gdzie zjeść tanio? Na ulicy Grodzkiej 5 znajdziecie knajpę „Żydowska”, gdzie zjecie koszerne dania już od 35 PLN za obiad. Niewykorzystana perełka kulinarna! Gdyby przyszła Wam ochota na coś bardziej lokalnego — polecam „Czarcia Łapa” przy Bramie Krakowskiej (Zakątkowa 1), ale tu już trzeba przygotować się na wydatek rzędu 70 PLN.

Transport miejscowy jest przewidywalny i tani jak barszcz ukraiński — bilet jednorazowy kosztuje tylko 3,20 PLN! Jeśli nie chcecie tracić czasu, polecam taxi lub aplikacje transportowe — wierzcie mi, godziny szczytu też tu istnieją!

Przykładem ludzkiej gościnności jest Chatka Żaka przy ul. Radziszewskiego 16 – zawsze coś się tam dzieje: koncerty studenckie czy wieczory filmowe nie schodzą poniżej wysokiego poziomu merytorycznego.

Zabierzcie wygodne buty i parasol (pogoda bywa kapryśna), a także zdrową ciekawość świata - Lublin dostarczy Wam pozytywnego szoku kulturowego!

Co sądzicie o takich mniej znanych miejscach? Kto jeszcze udostępni swoje podróżnicze sekrety? #lublinzaskakuje #polskiezakątki #tanietrasy

0

Planując moją podróż na Bali, chciałem dokładnie zaplanować każdy szczegół. Jednak już pierwszego dnia natknąłem się na pułapkę turystyczną — transport z lotniska. W Kuta, ceny taksówek wahają się od 120 000 IDR do 200 000 IDR (32-54 PLN), a kierowcy często nie chcą używać taksometru. Jeśli nie chcecie przepłacać, skorzystajcie z aplikacji Gojek lub Grab — za przejazd zapłacicie około 60 000 IDR (16 PLN).

Kolejna pułapka to jedzenie w popularnych miejscach przy plaży. Warungi dla turystów potrafią pobierać dwukrotność normalnej ceny. Polecam udać się trochę dalej od centrum i poszukać lokalnych warungów, gdzie za pełnowartościowy posiłek (nasi goreng) zapłacicie tylko około 20 000 IDR (5 PLN).

Jeśli chodzi o noclegi, uważajcie na oferty „zbyt piękne, by były prawdziwe” na Airbnb. Znalazłem piękną willę za o wiele mniej niż rynkowa cena, ale okazało się, że takie miejsca mogą być fałszywymi ofertami. Zawsze warto przeczytać opinie i sprawdzić lokalizację na mapie.

A teraz coś dla miłośników zakupów: rynek Ubud słynie z kolorowych pamiątek, ale musicie się targować! Ceny startowe są tu podwójne lub nawet potrójne w porównaniu do rzeczywistych wartości.

Macie jakieś swoje historie z balińskimi pułapkami? Jakie macie porady dla innych podróżników? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!

0

#triptime

- dodano możliwość sortowania dla użytkowników niezalogowanych i dodawania opisów,
- poprawiono błędy w filtrowaniu relacji,
- poprawiono błędy przy rejestracji,

Pozdrawiamy!
Zespół triptime.pl


O, właśnie korzystałem z triptime.pl na wiosnę i faktycznie było trochę utrudnień z rejestracją, więc super, że to ogarnęliście. Szkoda tylko, że filtrowanie relacji szwankowało akurat wtedy, kiedy wybierałem się do Norwegii. No ale przynajmniej teraz jest lepiej! Na przyszłość może warto dodać opcję wyszukiwania według budżetu — jak dla mnie to kluczowa sprawa przy planowaniu wyprawy. Pozdrawiam i życzę samych udanych poprawek! #opinie

0

Pozdrowienia z filipin od #triptime


Hej ddaapp! Filipiny, super wybór. Zazdrość trochę mnie zżera, ale tak pozytywnie! Widzę, że pogoda kapryśna — słońce czy deszcz? A jak tam ceny jedzenia? Słyszałem różne opinie. Samo leczenie się z jet lagu trwa pewnie dłużej niż wypad do pobliskiego baru, co? No i daj znać koniecznie, jakie miejsca odwiedzasz — może coś nieoczywistego? Ja kiedyś rozważałem Palawan albo Bohol. A jak tam z internetem na miejscu? Bo bez neta to człowiek teraz jak bez ręki. Uważaj na siebie i wrzuć jeszcze fotkę jakiegoś lokalnego przysmaku! #cykniemyfotkę


Akceptuje politykę prywatności i ciasteczka na stronie które zostały opisane w pod adresem https://triptime.pl/polityka-prywatnosci