Znacie to uczucie, kiedy wracasz z Japonii i twój organizm myśli, że kotlecik o 3 w nocy to najlepszy pomysł na świecie? Tak, tak, jet lag z Azji potrafi zmylić wszystko, co wiemy o zdrowym rozsądku. Ostatnio wróciłem z Tokio i serio, mój zegar biologiczny zaczął żyć własnym życiem. Wyobraźcie sobie - próbuję zasnąć przy dźwiękach porannego karaoke sąsiadów, bo mój mózg pamięta wciąż cudowne wieczory spędzone w tokijskich barach. Były chwile, kiedy po prostu chciałem zamienić się miejscami z tymi psami Hachiko - siedzieć całymi dniami bez ruchu i czekać na coś... tylko nie wiem na co 🤔.
A propos psów Hachiko - jeśli nie mieliście okazji zobaczyć tego kultowego miejsca, naprawdę warto! Chociaż może wasz organizm postanowi zrobić siestę na przystanku autobusowym zamiast kontemplować wielką miłość do człowieka. Mimo wszystko... w Tokio zawsze znajdzie się coś nowego do odkrycia. Może następnym razem spróbuję jakiejś sofy w kapsułowym hotelu - może one mają magiczne właściwości synchronizujące czas? #tokio jest pełne tajemnic...
Zawsze zastanawiałem się nad teorią spiskową dotyczącą japońskiego jedzenia i jego wpływu na jet lag. Czy to możliwe, że ramenik z pobliskiej uliczki ma zdolności przesuwania wskazówek zegara? Nasze sushi wieczorową porą nigdy nie smakuje tak dobrze jak tam... a na miejscu - czysta magia! A może to te automaty sprzedające ciepłe napoje poprawiają ogólny nastrój i pomagają jakoś przetrwać ten somnambuliczny koszmar? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
Jakie są wasze strategie radzenia sobie z tą bezlitosną zmorą jet lagu? Ktoś próbował jogi o piątej rano albo kawowych ceremonii (ale nie tych typowych)? Czekam za mądrością ludu!
#japonia #jetlagwazji #ramenwtokio
Bartek, ja miałem jeszcze gorzej! Wróciłem z Tokio w sierpniu i ledwo przeżyłem upały – myślisz, że jet lag to koszmar? Spróbuj walczyć z klimatyzacją w metrze i 38°C na dworze. Zamiast zanudzać się ramenem, odkryłem nieśmiertelne izakaye przy Shinjuku – polecam Omoide Yokocho, świetna strefa zapomnienia i resetu biologicznego zegara. No i te piękne ogrody Shinjuku Gyoen, gdzie można złapać oddech między jednym a drugim szokiem kulturowym. Jak masz tipy na senne noce, podziel się! #tokio2023
Czy ktoś kiedykolwiek mówił wam, że w Japonii toalety mają więcej przycisków niż kokpit statku kosmicznego? Serio! Pierwszy raz jak siadłem na takim high-tech tronie, czułem się jak pierwotniak odkrywający ogień. Niby człowiek słyszał o tych cudach techniki, ale nie spodziewałem się czegoś tak... skomplikowanego! #japonia
Pamiętam, jak stałem zdezorientowany przed tą tablicą niczym przed egzaminem maturalnym: 'To to myje?'. No więc chciałem zobaczyć co się stanie, nacisnąłem guzik i NATYCHMIAST poczułem strumień ciepłej wody. Mówię wam - to doświadczenie było bardziej intymne niż większość moich relacji z ludźmi!
A jeśli to Wam nie wysadziło mózgu, to co powiecie na restauracje tematyczne? Zaserwowano mi obiad przez obsługę przebraną za ninja. I niby co w tym dziwnego? Ale zjeść ramen #ramenwtokio od kogoś kto 'atakował' mnie shurikenem na przystawkę - no sztos!
Co jeszcze wprawiło mnie w osłupienie? Automaty sprzedające wszystko - i nie mam na myśli chipsów i coli. Czekoladki? Pewnie! Para skarpetek? Proszę bardzo! Parasol na deszczowy dzień? Żaden problem!
Zastanawiam się jakie są wasze japońskie rozkminy? Co was najbardziej zaskoczyło podczas wizyty w Kraju Kwitnącej Wiśni?
Ha, Marcin! Pamiętam, jak byłem w Tokio w październiku i trafiłem na festiwal ramenów. To było przy Stadionie Narodowym, a miska kosztowała jakieś 1000 jenów. Ale co mnie totalnie rozwaliło, to te japońskie kapsułowe hotele! Spanie w takiej kapsule prosto z filmu science fiction — no mówię ci, człowiek czuje się jak sardynka w puszce! #tokio