Nie dalej jak wczoraj, utwierdziłem się w przekonaniu, że PKP to prawdziwa loteria! Myślałem, że podróż z Poznania do Gdańska będzie bułką z masłem. Ale moja naiwność osiągnęła apogeum już na dworcu. Pociąg spóźniony o... uwaga... 78 minut! Zastanawiałem się, czy zapowiedziany czas opóźnienia to faktyczna informacja czy może metaforyczne " aż po świcie". Kiedy już nabożnie czekałem na peronie, usiłując nie rozpuścić się od gorącej herbaty kupionej za fortunę w dworcowej kawiarni, nadeszła kolejna niespodzianka: zmiana peronu w ostatniej chwili! I bujasz się jak oszalały z jednego końca dworca na drugi, z walizką domagającą się azylu.
Czy ktoś jeszcze czuje ten absurdalny urok? Jak Wy radzicie sobie z tą egzotyką polskiej kolei? Czy można się do tego przyzwyczaić? Jestem ciekaw Waszych historii i doświadczeń. #polska #pociagiwnaszymkraju #przygodynaperonie