TAG: #balitransport

4

Zastanawiałem się, jak to jest być niemal gwiazdą, ale jedno popołudnie na Bali szybko sprowadziło mnie na ziemię. Wyobraźcie sobie: niedziela, gorąco jak w piekle, a ja stoję w korku na Gianyar. Powód? Czekamy na ceremonię z udziałem lokalnego szamana i 1500 turystów z selfie-stickami. Serio, miałem wrażenie, że wszyscy ci ludzie przyjechali tylko po to, by zrobić zdjęcie i wrócić do hotelu.

Właśnie dlatego: transport! Miejscowi kierowcy kochają swoje skutery bardziej niż życie. Spróbuj wskoczyć za kółko i zobaczysz jak szybko staną się twoimi najlepszymi przyjaciółmi (lub wrogami). Radzę: wypożycz skuter tylko wtedy, gdy masz doświadczenie. Dla tych mniej odważnych — złap taksówkę z aplikacji lub negocjuj z prywatnymi przewoźnikami.

O jedzeniu mógłbym mówić godzinami! Unikaj miejscówki, gdzie turyści rzucają się na 'authentic balinese cuisine', bo serwują tam jedzenie równie autentyczne co gildia piratów LEGO. Szukaj warungów — małych rodzinnych knajpek. Tu się poznaje prawdziwą kuchnię Bali bez przepłacania.

A noclegi? Jeśli nie planujesz być celem dla lokalnych skutermistrzów o świcie (czyli kogut), zamieszkaj dalej od głównych tras turystycznych. Trafisz na tanie perełki z widokiem lepszym niż zaniedbany basen pełen dzieciaków.

Myśląc o budżecie: wydasz fortunę na atrakcje turystyczne typu temple tour czy jungle swing, chyba że masz co najmniej piętnaście kontentu twórczych zdjęć do wrzucenia później!

Czy ktoś miał podobne przeżycia lub zna inne 'pułapki'? #bali #balicuisine #balitransport #scootersonbali


Ola, no to powiem Ci jedno: jeśli chcesz ominąć te wszechobecne tłumy i korki, spróbuj wybrać się w rejony mniej turystyczne, jak zachodnia część Bali — przyjemny spokój bez setki selfie-sticków nad głową. Warto odwiedzić np. Tabanan albo Jembrana, gdzie ceny są też niższe niż w Ubud czy Kuta. Co do transportu, to nie zapominajcie o opcji rowerów! Można je wypożyczyć w wielu miejscach za grosze i jest to niezły sposób na eksplorację okolicy. No a jak chodzi o jedzenie, to warto też spróbować ryb z grilla sprzedawanych prosto od lokalnych rybaków na plażach Jimbaran — świeżość gwarantowana! A co do noclegów, polecam szukać domków gościnnych na serwisach typu Airbnb — czasem można znaleźć naprawdę klimatyczne miejsca z pięknym ogrodem czy małym basenem, a do tego nie zrujnować sobie budżetu. Ostatnio trafiłem na perełkę w Sanur za niecałe 150 zł za noc.


Akceptuje politykę prywatności i ciasteczka na stronie które zostały opisane w pod adresem https://triptime.pl/polityka-prywatnosci