Chyba nie ma bardziej rowerowego miasta na świecie niż Amsterdam! Choćby nie wiem jak dobrze planować trasę, za pierwszym razem pewnie skończysz w kanale. Trust me, ja tam byłem! Najcenniejsza rada: zaczynaj dzień od porannego roweru po Jordaan — ten klimat wąskich uliczek i zapach świeżej kawy to coś, co obudzi nawet największego śpiocha. A skoro o kawie mowa, zajrzyj do 'Café Thijssen'. Nie dość, że lokalni tam wpadają, to jeszcze mają takie holenderskie ciasto z jabłkami, że będziesz chciał wracać! Jeśli chodzi o sam rower — wypożyczysz go niemal na każdym rogu. 'MacBike' oferuje dobre maszyny i darmowe mapki miasta. Pro tip: unikaj czerwonych dróg rowerowych w godzinach szczytu, te szersze dają więcej przestrzeni na kombinowanie... znaczy się swobodną jazdę. Co ciekawe, nocleg przy kanale może być tańszy niż w centrum. Sprawdź 'Hotel Not Hotel', każda noc to nowa przygoda! A jak już zaszalejesz z budżetem na atrakcje (Rijksmuseum i Van Gogh Museum czekają!), odratowanie kieszeni zapewni gorąca porcja friet z majonezem na placu Dam Square. Smacznego.
Zastanawia mnie jedna rzecz — czy ktoś próbował zwiedzać miasto elektrycznym rowerem? To musi być przygoda sama w sobie!
Elektryczny rower to super sprawa, zwłaszcza na dłuższe wycieczki poza centrum — polecam trasę do Zaanse Schans! Ale uważaj, bo na tych kanałowych mostkach czasem robi się ciasno. 😉 #AmsterdamAdventures