tomek83


Kraje odwiedzone przez użytkownika tomek83


Takiej podróży jeszcze nie miałem! Ląduję w Chorwacji i biję się z myślami, które miasto wybrać na intensywny tydzień zwiedzania: Dubrownik czy Split? Dubrownik kusi mnie swoim starożytnym urokiem, kto by nie chciał poczuć się jak filmowy król na murach tej wspaniałej twierdzy. Ale potem myślę o Splicie, gdzie można eksplorować ruiny pałacu Dioklecjana i napić się kawy z widokiem na Adriatyk.

No i są te plaże! Słyszałem plotki, że dubrownickie Banje to nie tylko miejsce dla celebrytów, ale też zwykłych śmiertelników jak ja. Z drugiej strony Split ponoć ma swoje Bačvice, które podobno przyciągają amatorów piasku i wieczornego picia rakii pod rozgwieżdżonym niebem.

A propos gwiazd - czy ktoś z was słyszał o historii ze skorpionami w Chorwacji? Podobno to mit, ale zawsze warto zajrzeć do czy ten mit o skorpionach to prawda.

Co wybrać? Czy ktoś z was miał podobny dylemat i może podzielić się swoimi doświadczeniami?
Czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się przemierzać urokliwe tatrzańskie szlaki z nadzieją na chwile relaksu, a zamiast tego usłyszeć... remix hitów disco polo? No właśnie. Wybrałem się ostatnio na spacer do Morskiego Oka – klasyka, wiem, ale zawsze działa na zmysły. Tym razem jednak było inaczej. Szłam sobie spokojnie, podziwiając widoki i wsłuchując się w szum drzew, gdy nagle zza zakrętu wyłania się grupa turystów uzbrojonych nie tylko w kijki trekkingowe, ale i potężny głośnik Bluetooth. Nie mogę powiedzieć, żeby szczytowy moment 'Jolka Jolka' był czymś, co pasowało do tej scenografii.

Rozumiem potrzebę dzielenia się muzyką i chęć podkręcenia atmosfery, ale może są granice? Zabawne jest to, że im dalej w las (dosłownie), tym głośniej. Kto by pomyślał, że idąc szlakiem pośród natury poczujesz się jak na wiejskim festynie? Nie mówiąc już o biednych zwierzętach, które pewnie myślą o emigracji.

Moim zdaniem góry mają być azylem ciszy i spokoju. A teraz wygląda to tak: idziesz sobie majestatyczną drogą pod górkę i bum! Festiwal muzyczny prosto z plecaka sąsiada spacerowicza. Powiedzcie mi, gdzie tu logika?

Czy ktoś jeszcze uważa, że przydałby się zakaz głośnej muzyki na szlakach? Może strażnicy parku powinni nosić zestawy karaoke, żebyśmy mogli wyrównywać dźwiękowe szanse? Może pora zacząć rozdawać ulotki „Jak kochać Tatry bez decybeli”? Jestem ciekaw Waszych doświadczeń i czy macie podobne historie „koncertowe”. A może macie inne sposoby na radzenie sobie z takimi sytuacjami?

#polska #tatry #spacerpoganach #muzykawgorach
Pamiętam, jak pewnego razu stwierdziłem, że Majorka to moja oaza spokoju. Ale nie mówimy tu o miejscach typu Magaluf! Szukałem czegoś bardziej tajemniczego. I tak natrafiłem na Cala Varques. Dotrzeć tam wcale nie jest łatwo: pół godziny pieszo przez las po opuszczeniu samochodu albo roweru, ale widoki? No bajka! Kryształowa woda i zero chaosu turystycznego. Co ciekawe, znajdziesz tam kilka jaskiń do eksploracji pod wodą. Bądź ostrożny – łatwo się zapomnieć i wypłynąć na powierzchnię za późno! Kolejne miejsce, które polecam to Playa de Muro. Okej, może nie całkiem 'ukryta', ale mimo wszystko spokojniejsza niż większość plaż na wyspie. Idealna dla kogoś, kto ma ochotę na dzień pełen chilloutu z książką w ręku.

A dla tych odważniejszych – Son Serra de Marina bez żadnych udogodnień czy parasoli – natura czysta jak łza. Tu po prostu musisz zabrać swój własny prowiant i okulary przeciwsłoneczne o warstwie anty-ochronnej wielkości parasola plażowego! Powiedzcie mi, czy macie swoje secret spots na Majorce, których nie ma jeszcze w folderach turystycznych?
Ostatnio zastanawiam się, czy podczas mojej podróży do Maroka wybrać Fez czy Marrakesz. Z jednej strony Fez kusi swoją autentycznością i podobno najbardziej skomplikowaną mediną na świecie, gdzie podobno można zgubić się nawet z GPS'em w ręku. Kto wie, może to właśnie tam przeżyję swoją własną wersję 'Zmierzchu bogów' walcząc z lokalnymi kotami o kawałek churma... #fez #zagubionywfezie

Z drugiej strony jest Marrakesz, bardziej turystyczny, ale i pełen życia na Jemaa el-Fna. Gdzie indziej mogę spersonalizować swoje doświadczenie zakupu dywanu od handlarza, który przysięga, że sprzedaje go po raz pierwszy? Słyszałem też o niesamowitej roślinności w Ogrodach Majorelle. Podobno Yves Saint Laurent kochał te miejsca — kto by nie chciał poczuć się jak w filmie? #marrakesz #yvesogrody

Zastanawiam się, czy są tu podróżnicy z doświadczeniem, którzy zdołali odwiedzić oba miasta? Jakie smaczki skrywają te miejsca poza przewodnikami? Możliwe, że znajdę tam takie cuda jak Gruziński Szlak Winny: Odkryj Kachetię i jej Wina, tylko w marokańskim klimacie?
Jak tam do cholery dotrzeć do Machu Picchu bez agencji turystycznej? Takie pytanie zadałem sobie, siedząc w Limie nad pysznym pisco sour. Po pierwsze: Cusco. Lepiej przyzwyczaić się do wysokości i zjeść ceviche niż mdleć na szlaku. Z stamtąd łap busem do Ollantaytambo — tam numerem jeden jest podróż pociągiem Perurail (choć nie tania, trzeba przyznać), ale jeśli lubisz wyzwania - odważ się na trekking szlakiem Inca Jungle lub Salkantay. Pamiętaj o Aguas Calientes - to tylko przystanek noclegowy, ale śniadania serwują lepsze niż szwedzki stół! #peru #machupicchu #inkatrail #trekkingnaperu

Celujesz w budżetowy pobyt? Lokalne jadłodajnie oferują menu del día za grosze – nigdy nie wiesz, co dostaniesz, ale zawsze smakuje! Warto rezerwować bilety do Machu Picchu online z wyprzedzeniem — unikniesz tłoku i oszczędzisz sobie nerwów.

A teraz pytanie dla was: jakie jeszcze ukryte perły Peru polecacie zobaczyć po drodze? Podzielcie się swoimi sekretami! Może coś zbliżonego jak Bieszczady i okolice - co warto zobaczyć?
Wróciłem właśnie z przygody życia — pływania kajakiem po Zatoce Kotorskiej w Czarnogórze, i muszę się tym z Wami podzielić. Wyobraźcie sobie widok majestatycznych gór odbijających się w krystalicznie czystych wodach zatoki, gdzie czas płynie wolniej, a każdy zakręt odkrywa nowe, piękne perspektywy. Startowałem z gruzińskiego miasteczka Perast, pełnego uroku i historii, które leży na zachodnim brzegu zatoki.

Wynajem kajaka to koszt około 20 EUR za dzień (około 95 PLN), co jest całkiem przystępną ceną za możliwość swobodnego eksplorowania zatoki na własną rękę. Polecam wypożyczyć sprzęt w Kotor Kayak & Stand Up Paddle Tours przy ulicy Dobrota 220, 85330 Kotor — miejsce jest otwarte od 9:00 do 19:00 każdego dnia. Warto zabrać ze sobą wodoodporny plecak i krem z filtrem, bo słońce potrafi tu nieprzyjemnie zaskoczyć.

Co warto zobaczyć z poziomu wody? Na pewno mnóstwo niewielkich wysepek rozsianych po zatoce, jak Gospa od Škrpjela czy Sveti Đorđe. Obie są urokliwie starożytne i mają swoją tajemniczą aurę. Po południu proponuję zatrzymać się na kąpiel w ukrytej zatoczce lub małej plaży niedaleko Prčanja — miejsce jest niemal prywatne!

Jeśli zgłodniejecie po całym dniu wiosłowania, polecam knajpkę Konoba Catovica Mlini w miejscowości Morinj. Urokliwe miejsce serwujące wyśmienite dania lokalnej kuchni (spodziewajcie się rachunku około 20-30 EUR za posiłek). Ich ośmiornica na grillu to mistrzostwo świata! Dla tych, którzy chcą zawiesić oko na architekturze i historii zamiast jedzenia – coś dla Was 11 atrakcji, które warto zobaczyć w Dreźnie.

Szybka rada transportowa: do Kotoru łatwo dostać się autobusem z Podgoricy — bilety to tylko kilka euro (około 10-15 EUR) i podróż trwa około dwie godziny.

A teraz moje pytanie do Was: kto jeszcze miał okazję zwiedzać Zatokę Kotorską kajakiem? Jakie inne miejsca polecacie odwiedzić będąc już tam na miejscu? Może macie inne pomysły na równie niezapomniane przygody?
Dlaczego trekking powyżej 3000 m npm wymaga specjalnego ubezpieczenia

Akceptuje politykę prywatności i ciasteczka na stronie które zostały opisane w pod adresem https://triptime.pl/polityka-prywatnosci