Bieszczady jesienią to była decyzja podjęta nieco impulsywnie, ale to właśnie w tym tkwiła jej magia. Wsiadłem do pociągu z Warszawy do Rzeszowa, a potem przesiadka na autobus do Ustrzyk Górnych. Osobiście polecam wybrać Polski Bus - komfortowo i niedrogo. Jesień w Bieszczadach to coś wyjątkowego, krajobraz zmienia się niczym kalejdoskop.
Co warto zabrać? Na pewno dobrą parę butów trekingowych - błoto potrafi być zdradliwe! Mój ulubiony szlak wiedzie przez Tarnicę, najwyższy szczyt polskich Bieszczadów. Trampki będą miały tam trudne przeprawy! Nie zapomnij też o kurtce przeciwdeszczowej, pogoda bywa kapryśna jak lokalny bimber. Apropos bimbru - nie jechałem bez termosu pełnego herbaty z domieszką rozgrzewającego specjału.
Gdzie spać? Schronisko na Przełęczy Bukowskiej to mój wybór numer jeden. Klimatycznie, z widokiem na Połoniny. Polecam rezerwować wcześniej, bo miejsc mało, a chętnych dużo. A jeśli wolisz bardziej "pocztówkowe" widoki przy śniadaniu, odwiedź Bacówkę pod Małą Rawką.
Na koniec szykujcie trochę gotówki – nawet najbardziej zaprawieni górscy wędrowcy skuszą się na placki ziemniaczane w barze "Pod Żubrem"! Serio, najlepsze jakie jadłem od lat.
A teraz pytanie: jakie są wasze ulubione jesienne miejsca w Bieszczadach? Może ktoś ma swoje sekrety na mniej zatłoczone szlaki?
Maciek, co do jesieni w Bieszczadach masz rację, ale Tarnica to nie wszystko! Jak masz ochotę na mniej zatłoczone spacerki, to polecam szlak do Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej. W zeszłym roku byłem tam we wrześniu i było naprawdę spokojnie, a widoki zapierają dech. Jeśli szukasz jedzenia, to bar w Cisnej przy drodze miedzy Leskiem a Ustrzykami Dolnymi serwuje wyśmienite pierogi. A jak już mowa o napojach to obowiązkowo spróbuj lokalnego miodu pitnego. #BieszczadyJesienią