Mój wypad do Jordanii z początku był jak podróż na Marsa, zwłaszcza kiedy stanąłem oko w oko z monumentalną Petrą. Pamiętam, jak szedłem przez Siq – ciasny kanion prowadzący do Skarbca. Ta chwila, gdy nagle wyrasta przede mną ta starożytna fasada, była niczym scena wyjęta z Indiany Jonesa. Przy okazji, radzę wstać o świcie, żeby uniknąć tłumów i skorzystać z magicznego porannego światła.
Potem przyszła kolej na Wadi Rum. Czy latałem balonem? Nie! Ale jazda jeepem przez pustynne krajobrazy miała swój urok – szczególnie gdy się zatrzymaliśmy i dostaliśmy herbatę od Beduinów. Nie mogłem oprzeć się myśli: "To musi być najładniejsze miejsce na Ziemi dla tych wielbłądów".
Ktoś próbował może wspiąć się na Jebel Burdah? Podobno widok jest nieziemski! Albo skoczył na safari na grzbiecie dromadera?
Zainspirowany pustynnymi przygodami, zastanawiam się co jeszcze ma do zaoferowania Jordanija — macie jakieś ukryte perełki do polecenia? #jordania #petra #wadirumadventure #beduinskaherbata