Planowanie wyjazdu do Prowansji to jak układanie puzzli – niby proste, ale szczegóły mają znaczenie. Marzę o wizycie w tej pachnącej krainie, kiedy lawenda jest w pełnym rozkwicie. Mówią, że fioletowe pola najlepiej podziwiać w okolicach Plateau de Valensole, gdzie zapachy potrafią zakręcić w głowie bardziej niż trzydniowy festiwal win we Francji! Słyszałem, że najpiękniejszy widok jest na przełomie czerwca i lipca, ale nie chcę wylądować tam zbyt wcześnie ani zbyt późno. Może ktoś ma doświadczenie i wie, czy warto polować na tanie loty do Marsylii z rana czy lepiej poczekać na wieczorne? Transport lokalny to też zagwozdka – pociąg z Marsylii do Aix-en-Provence, a potem? Może wynajem roweru, żeby poczuć wiatr we włosach wśród pól? A jak Wy planujecie wasze lawendowe przygody? Jaka jest wasza ulubiona część Prowansji na fioletową eskapadę?