4

Przypadkiem wylądowałem w Budapeszcie z pakietem basenowym zamiast biletów na koncert... I nie żałuję! Zacząłem od Széchenyi, bo reklamy wszędzie krzyczały: 'Tu znajdziesz spokój'. Wbiegłem (dosłownie) i zanurzyłem się w ciepłej wodzie; zapomniałem o całym świecie. Jeden z moich znajomych twierdzi, że to jak grzanie się w gorącej herbacie — mało precyzyjne porównanie, ale oddaje przyjemność.

Transport? Łatwo dojedziecie metrem linii M1 prosto pod drzwi. Jak zgłodniejecie po kąpielach, spróbujcie langosza na stoisku tuż obok. Smażony placek z ogromną ilością śmietany i sera, który zaspokoi każdy głód.

Jeśli macie ochotę na coś nietypowego, polecam Király Fürdő — bardziej intymne miejsce, gdzie czas się zatrzymał w XVII wieku. Depozytyk? Coś niesamowitego! Jest kameralnie i cichy, co czyni je rajem dla tych zmęczonych miejskim gwarem.

A jak już wrócicie do hotelu po dniu pełnym relaksu, pamiętajcie napić się palinki — nic tak nie rozgrzeje przed snem!

Kto ma jeszcze jakieś termalne perełki do polecenia? Chętnie odwiedzę więcej takich miejsc!


Akceptuje politykę prywatności i ciasteczka na stronie które zostały opisane w pod adresem https://triptime.pl/polityka-prywatnosci